niedziela, 17 lipca 2016

EOS? Hit czy kit?

EOS Coconut Milk
Cześć!
Dziś pierwszy kokosowy post!

Długo zastanawiałam się nad kupnem tego produktu. Większość youtuberek używa i zachwala balsamy do ust z firmy EOS. Jednak znalazłam też sporo komentarzy, w których dziewczyny pisały, że miały spore problemy po jego zastosowaniu- popękane i wysuszone usta. Wtedy zrezygnowałam i postanowiłam nie kupować tego produktu.

Niecały miesiąc temu moja przyjaciółka zaproponowała mi kupno EOSa na allegro, wiecie razem taniej, jedna opłata za przesyłkę itp. Wybrałam (oczywiście!) o zapachu kokosowym ;)

Jajeczko dostałam około 3 tyg temu i wiecie co? Jestem już w nim niesamowicie zakochana!!
Zapach jest niesamowity, pachnie jak hm dokładnie tak jak powinien, czyli jak mleczko kokosowe! Piękny i słodki zapach, a co najlepsze smak też ma bardzo przyjemny. Nie jest nawet trochę sztuczny! Trzecim i najważniejszym punktem jest nawilżenie i ten produkt zasługuje u mnie na 10/10. Po pierwszym dniu stosowania nie miałam już ani jednej suchej i zadartej skórki. A nie powiem, męczyłam się z nimi już od dłuższego czasu. Mimo stosowania różnych pomadek, usta były popękane...najgorzej było gdy budziłam się rano. Odkąd używam EOS'a problem zniknął. :D

Co dalej? Mimo, że stosuję balsam dzień w dzień (3-4 razy dziennie + podbierająca mama :P), bardzo powoli się on zużywa. A więc za wydajność 10/10.

Sprawdziłam skład w internecie i produkt jest w 100% naturalny, nie zawiera parabenów, glutenu i ftalanów - SUPER! W swoim składzie zawiera olejek jojoba, masło shea oraz witaminę E.

Jedynym minusem jaki do tej pory zauważyłam jest cena 22-29zł. Jak na balsam do ust jest to według mnie dość sporo. Jednak zestawiając ze sobą wszystkie plusy i minusy myślę, że warto tyle wydać za taki efekt :)

A u Was jak sprawdzały się balsamy słynnego EOS'a? Też jesteście zachwycone czy raczej nie?

Pozdrawiam, całuski! :*